sobota, 19 września 2015

Rozdział 38 * Nowe życie

- 13:23 - mówiłam pod nosem , jeszcze nikt mnie nie szukał na szczęście . Gdyby ktoś chciał mnie szukać i doszedł by do celu to nie miała bym serca wyjechać . Muszę to zrobić , urodziłam się po to by znaleźć miłość , założyć rodzinę , być szczęśliwa , niestety myliła się do wszystkiego , koniec takiego życia , mam dość ciągłej rutyny , jestem potworem zostawiając Leona bez żadnych wyjaśnień , ale po tym wszystkim nie umiał stanąć przed nim i powiedzieć mu prosto w oczy , że to już koniec . Już nie ma tamtej mnie , teraz zmieniłam się , wszystko inne mnie zmieniło .
#
Patrzyłam przez okienko w samolocie , dopiero po jakiejś chwili wpadłam na pomysł sprawdzenia telefonu .
17 nieodebranych od Leona
4 od Angie
2 od Camili
8 od Fede
3 od Fran
7 od Maxiego
Chciało mi się płakać , samolot unosił się wysoko na ziemią , uciekłam zostawiając ich tam .
Mimo to postanowiłam zadzwonić do Angie .
Odebrała po trzech sygnałach .
- Violetta !
- Co ?
- Jak to co co się z tobą dzieje ?
- Nic złego .
- Viola gdzie jesteś , Leon po ciebie przyjedzie .
- A Leon nie dostał listu ?
- Jakiego listu nic nie mówił .
- Niech go poszuka , przekaż mu - mówiłam obojętnie .
- Violetta gdzie jesteś ?
- Jestem daleko i nic mi się nie dzieje możesz być bezpieczna .
Angie zaczęła płakać .
- Czy jeszcze kiedyś cię zobaczę ?
- Kiedyś na pewno , kilka , kilkanaście lat .
Angie była zrozpaczona .
- Violetta ja na prawde nie wiem gdzie zrobiłam błą..
- Pa Angie - rozłączyłam się , gdy usłyszałam , że lądujemy , nie chciałam by słyszała , że jestem w samolocie , domyśliła by się .
Wylądowałam w Miami , to tutaj zawsze chciałam przylecieć , w końcu miałam taką szanse . Czuje , że teraz będzie już tylko lepiej .
Spojrzałam na telefon
LEON
Znowu dzwonił Leon , nie chciałam oddzwaniać , wiem ..na pewno ciężko było mu się pozbierać i pewnie dalej ciężko mu , ale właściwie taka jest kolej rzeczy , myliłam się co do całego świata , muszę odpocząć od tego kraju i wszystkich .
Wiem , że nie powinnam zostawiać przyjaciół . Inni mogli by pomyśleć , że na prawdę jestem okropna , ale ja ich kocham , tylko ostatnio wszystko mnie załamuje , tak będzie pewnie przez dłuższy czas , a może nawet przez całe życie . Po utracie dziecka raczej nie idzie się od razu na dyskoteke . Pragnęłam tego dziecka , to dla niego po tym wszystkim chciało mi się żyć .
Miłość jest chora . Ale miłość macierzyńska jest jedyna w swoim rodzaju , jest wyjątkowa . Marzyłam o założeniu rodziny , ale chciałam żeby to była szczęśliwa rodzina .
Dzwoni telefon , to Angie czy oni się zmówili ?
Odebrałam , ale nie odzywałam się .
- Violu - nastała cisza , chciało mi się płakać dlatego wyłączyłam mikrofon - wiem , że jest ci ciężko , ale powinnaś do nas wrócic - westchnęła - jest tu ze mna Leon , wiesz ? - płakałam - nie wiem co teraz robisz , jesteś tak cicho , aż taka zła na nas jesteś ? - to pytanie mnie zabiło na na ich miejscu już odpuściła bym sobie rozmowę z taką bezczelną babą jak ja - Leon chciał by ci coś powiedzieć , mam nadzieje , że nas słyszysz - oczywiście , że ich słuchałam , ale nie miałam na tyle odwagi by z nimi rozmawiać - Kochanie , to był błąd , że tego dnia się posprzeczaliśmy , bardzo tego żałuje , wiem , że utrata dziecka to był dla ciebie cios , dla mnie też , ale twoje zniknięcie mnie dobiło - teraz to już wyłam - proszę wróć do nas , kocham cię
- LEON  - krzycznęłam
- Pa kochanie - powiedział i rozłączył się .
Niech to szlag , ta rozmowa dała mi dużo do myślenia , chciałam to naprostować , ale zapomniałam , że wyłączyłam mikrofon , a teraz nie potrafię do nich oddzwonić .
#
Postanowiłam , że nie będę się tak przejmować , kiedyś na pewno do nich wrócę , może za parę lat .
A co jeśli Leon będzie miał już żonę i dzieci . Ja nie byłam na to gotowa jak widać i zawiodłam go , dlatego wcale bym się nie zdziwiła gdyby kogoś sobie znalazł . Może ja też powinnam .
Poszłam na zakupy .
- Hm co by tu wybrać - mówiłam pod nosem .
- Przepraszam czy w czymś pomóc ? - zapytała kobieta stojąca koło mnie .
- Właściwie to tak szukam jakiś czarnych rzeczy , kapelusz , kurtka , bluzka , spodnie , buty .
- Wszystko czarne ? - zdziwiła się .
- Buty mogą być białe .
- Dobrze proszę za mną .
Poszłam na kobietą .
- Proszę tu ma pani buty , a tutaj kurtkę , jeszcze tylko bluzka , spodnie i kapelusz .
Uśmiechnęłam się , trudno bylo mi mówić po angielsku , ale jakoś sobie radziłam , od zawsze byłam w nim dobra , uczyłam się z nadzieją wyjazdu do Miami .
- Proszę poczekać .
- Dobrze .
Po chwili przyniosła mi kapelusz i bluzkę .
- Dobierałam na oko , domyślam się , że ma pani rozmiar XS .
- Zgadła pani . Dziękuję bardzo .
- Tam znajdzie pani spodnie - wskazała palcem na wystawe .
Uśmiechnęłam się .
Podeszłam wybrać sobie buty , było ich tu tak dużo , że na prawdę trudno było się zdecydować .
- Hm , i które tu teraz wziąć ?
- Mogę pani doradzić lepiej te pierwsze od lewej - polecił mi jakiś męski głos , odwróciłam się by sprawdzić , kto to .
Zobaczyłam przystojnego hiszpana , na pewno był z hiszpani , zrozumiał co powiedziałam sama do siebie , a poza tym miał charakterystyczną wymowę i urodę .
- Dziękuję , na pewno wezmę do pod uwagę - uśmiechnęłam się ciepło .
- To czysta przyjemność - odwzajemnił uśmiech i odszedł .
Teraz muszę załatwić sobie hotel .
- Przepraszam .
- Słucham ? - spytała recepcjonistka
- Po proszę pokój na 2 tyg .
- Oczywiście .
Ciężko było gadać mi tu po angielsku, dlatego moja wymowa i akcent były fatalne .
Recepcjonista podala mi papier do podpisania , podpisalam go szybko .
- Proszę kartę .
- Dziękuję
Miałam pokój dość wysoko , ale to nawet lepiej , będę miała ładne widoki .
Teraz zacznie się nowe życie .

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ OPOWIADANIA

Następna historia nie pojawi się szybko , ale postram się byście nie czekali za długo .
Buziaki :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz